Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Gatiss. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Gatiss. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 października 2011

Sherlock (2010- )



Ponieważ polskie BBC Entertainment właśnie dzisiaj zaczyna nadawać ten serial, a ja ostatnio stwierdziłam, ku swojemu wielkiemu zdziwieniu, że są jeszcze ludzie, którzy o nim nie słyszeli, postanowiłam napisać o nim parę słów.

Odpowiedzialni między innymi w dużej części za nowego "Doktora" Steven Moffat i Mark Gatiss wzięli się tym razem za ekranizację klasyka. Ale, żeby wyróżnić się na tle innych ekranizacji opowiadań o Sherlocku Holmesie, przenieśli je w czasy współczesne. Sherlock więc biegle posługuje się osiągnięciami techniki w rodzaju telefonów komórkowych i internetu, a doktor Watson, w ramach niewesołej refleksji na temat tego, jak mało ludzkość uczy się z historii, podobnie jak w oryginale jest weteranem z Afganistanu. Choć zdarzyło mi się czytać głosy krytyczne, to większość opinii -- o tej zmianie i serialu jako takim -- z jakimi się spotkałam, mieściły się w skali od przychylnych do zachwyconych. Osobiście jestem gdzieś w środku tej skali. Serial jest nieźle napisany, zrealizowany i zagrany, jest w nim też kilka ciekawych rozwiązań, a młody wiek i dekadenckie znudzenie zarówno głównego bohatera, jak i jego antagonisty, mają, zdaje się, mówić coś o kondycji współczesnego, ponowoczesnego świata. Z drugiej strony -- główny bohater jest wysoce wkurzający w swoim intelektualnym oderwaniu od reszty ludzkości, a jego dedukcje wielokrotnie mocno naciągane, ale z tego co pamiętam z lektury, w książkowym oryginale irytowało mnie dokładnie to samo, więc to chyba dobrze świadczy o tym serialu jako adaptacji. Był to zresztą powód, dla którego zarzuciłam czytanie książek o Holmesie i nie mam do nich zbyt wielkiego sentymentu, co może powinnam zaznaczyć w razie gdyby ktoś podejrzewał, że ma to wpływ na ocenę. Choć skądinąd wiem, że serial ten ma też fanów wśród miłośników książek Arthura Conana Doyle'a, więc chyba jednak nie ma.

Znajomi:
Ręka scenarzysty, Stevena Moffata, jest tu wyraźna: w pewien sposób ten Sherlock jest wersją jedenastego Doktora (nie tylko dlatego, bo obaj mają podobną figurę): szybko mówiącego bohatera, który intelektualnie zawsze jest o (co najmniej) jeden krok do przodu od innych, a ci inni mają problem z nadążeniem za nim. Nawiasem mówiąc, Matt Smith, zanim jeszcze został Doktorem, starał się o rolę doktora Watsona.

Główną rolę Sherlocka Holmesa gra nieznany mi wcześniej aktor o pięknym głosie, urodzie -- nazwijmy to -- ciekawej i nie mniej ciekawym nazwisku Benedict Cumberbatch. To znaczy widziałam go już wcześniej w "Spooks" (2x01), ale ma tam rolę tak epizodyczną, że bardzo łatwo go przeoczyć. W przyszłości zaś będzie go można zobaczyć, oprócz drugiej serii "Sherlocka", na przykład w napakowanym ciekawymi aktorami filmie "Tinker Tailor Soldier Spy", a także usłyszeć w "Hobbicie". Dużo lepiej był mi za to znany aktor grający Watsona: Martina Freemana widziałam już w wielu filmach, np. "Love Actually", "Autostopem przez galaktykę", bardziej ambitnie -- "Nightwatching" Petera Greenawaya, a na małym ekranie w "Black Books" (1x01). No i oczywiście zagra główną rolę w "Hobbicie".

Poza tymi dwoma panami mamy tu zaś na przykład Ruperta Gravesa jako Lestrade'a, Zoe Telford jako dziewczynę Watsona czy jednego z twórców, Marka Gatissa, jako Mycrofta. A w drugiej serii dodatkowo będzie można zobaczyć Larę Pulver (Izabella z "Robin Hooda", Erin Watts ze "Spooks") jako Irene Adler czy Russella Toveya (George z "Being Human", Alonso z "Doktora") jako nie wiem jeszcze, kogo.

"Sherlock" na:
IMDb
Wikipedii
Filmwebie

Oficjalna strona

wtorek, 23 sierpnia 2011

Being Human (2008-2013)



Jeśliby chciało się ulec obecnej modzie na wampiry i wilkołaki i obejrzeć choć jedną produkcję o tej tematyce, dlaczego nie wybrać czegoś brytyjskiego? Jest to przynajmniej jakaś minimalna gwarancja, że zachowany zostanie pewien poziom, a całość nie zamieni się w wizualizacje fantazji dojrzewających dziewcząt. Rozwiązaniem jest "Being Human", serial o trójce młodych -- przynajmniej z wyglądu -- ludzi, którzy wspólnie wynajmują dom na przedmieściach Bristolu. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że trójką tą jest wampir, wilkołak i duch. Od świata nie chcą niczego więcej ponadto, żeby pozwolił im wieść spokojne, wegetariańskie życie, a w zamian za to oni również gotowi byliby zostawić świat w spokoju. Niestety, w praktyce okazuje się to problematyczne i starania bohaterów, żeby żyć normalnie -- tytułowe bycie człowiekiem -- są często prawdziwą walką.

Podobno oryginalnie serial ten nie miał wcale mieć elementów paranormalnych -- trójka bohaterów miała być: seksoholikiem, agorafobem i osobą mającą problemy z opanowaniem agresji. Dopiero później twórca, Toby Whithouse, zamienił ich na to, co uważał za najbliższe paranormalne odpowiedniki: wampira, ducha i wilkołaka. Najpierw nakręcono pilota "Being Human" (który, szczerze mówiąc, nieszczególnie mi się spodobał), po którym w koncepcji dokonano znacznych zmian: wymieniono niemal wszystkich aktorów, zmieniono charakter wielu postaci i klimat -- właściwie rozpoczęto serial od nowa, wykorzystując niektóre wątki z pilota. Tak więc jego znajomość nie jest konieczna dla zrozumienia reszty serialu. No i muszę powiedzieć, że po zmianach "Being Human" dużo bardziej przypadło mi do gustu. Choć poziom ma nierówny, na przykład pierwsza seria jest, według mnie, najlepsza z trzech dotychczas nakręconych. Jaka będzie seria czwarta, zważywszy na poważną zmianę w postaci [spoiler]wyeliminowania jednego z głównych bohaterów[/spoiler], czas pokaże.

Amerykanie zrobili własną wersję tego serialu, ale nie widziałam i jakoś zupełnie nie mam ochoty.

Znajomi:
Twórca serialu, Toby Whithouse, pisał odcinki "Doktora", "Torchwood" i "Hotelu Babylon". Z trójki głównych aktorów dwoje pojawiło się w "Doktorze": Lenora Crichlow w odcinku "Gridlock", a Russell Tovey w "Voyage of the Damned" (i na chwilę w "The End of Time"); zagrała tam również (również w "The End of Time", ciężko poznać pod obfitą charakteryzacją) dołączająca do tej trójki później Sinead Keenan. Natomiast trzeciego -- Aidana Turnera -- zobaczyć będzie można w przyszłym roku na dużym ekranie w "Hobbicie" jako Kiliego.

Niestety, w wyniku zmiany koncepcji jego postaci z serialu wyleciał Adrian Lester (Mickey z "Hustle") i można go zobaczyć jedynie w pilocie. No i oczywiście, jak zwykle, różni znajomi przewijają się od czasu do czasu w tle: na przykład niejaki Dean Lennox Kelly (1x01 i 1x02), który grał samego Williama Szekspira w "Doktorze" albo Nicola Walker (3x05), czyli Ruth ze "Spooks".

"Being Human" na:
IMDb
Wikipedii
Filmwebie

Oficjalna strona

Pierwszy odcinek na YT

czwartek, 4 sierpnia 2011

Spaced (1999-2001)



Team Simon Pegg - Nick Frost - Edgar Wright może być Czytaczom znany z komedii, w których parodiują różne gatunki filmowe: np. horrory o zombie w "Shaun of the dead" czy kino sensacyjne w "Hot Fuzz" (ten pierwszy stanowi też rzadką okazję, gdzie można zobaczyć uczesanego Dylana Morana!). Zanim jednak panowie zabrali się za kręcenie tych filmów, nakręcili (razem z Jessicą Stevenson) serial, w którym robią mniej więcej to samo, tzn. parodiują różne rzeczy. Prawdziwa to gratka dla miłośników kultury popularnej, a przy okazji świetna zabawa.

Głównymi bohaterami "Spaced" są Tim i Daisy, którzy spotykają się na początku serialu i postanawiają wynająć razem mieszkanie. On jest początkującym rysownikiem, pracującym w sklepie z komiksami, grającym w gry komputerowe, pragnącym zemsty na facecie, który odbił mu dziewczynę i zmagającym się z traumą po obejrzeniu "Mrocznego widma". Ona jest aspirującą, ale niezbyt pracowitą pisarką, bezskutecznie poszukującą pracy. I oni, i otaczający ich ludzie (stary kumpel Tima Mike, koleżanka Daisy Twist, właścicielka mieszkania Marsha, sąsiad-artysta Brian) to banda oryginałów, żeby wręcz nie powiedzieć: dziwaków, których właściwie każda życiowa perypetia stanowi pretekst do parodii a to "Gwiezdnych wojen", a to "Matriksa", a to kina sensacyjnego, akcji, sf, horrorów i czego tam dusza zapragnie.

Znajomi:
Twórcy "Spaced", zdaje się, są dobrymi znajomymi twórców "Black Books". Tak przynajmniej można sądzić po tym, jak wielu aktorów wymienia się między tymi dwoma serialami (a także różnymi filmami, w których jedni czy drudzy grają). Na przykład trójka głównych aktorów "Spaced" - Simon Pegg, Jessica Stevenson, Nick Frost - pojawiła się odpowiednio w odcinkach 3x01, 2x05 i 1x05 "Black Books". Zobaczyć też tam można było Petera Serafinowicza, w "Spaced" grającego obdarzonego niezwykle głębokim głosem arcywroga Tima, a w "Black Books" - znajomego Fran, tym właśnie głębokim głosem czytającego prognozę pogody w odcinku 1x05, co spotkało się tam z jej wielkim, hmmm, entuzjazmem... Tak się składa, że podkładał on też głos pod niejakiego Dartha Maula w znienawidzonym przez Tima "Mrocznym widmie". Zaś Bill Bailey, czyli Manny z "Black Books", tutaj pojawia się jako szef Tima imieniem Bilbo (jak na ironię, w "Black Books" było odwrotnie: to Pegg grał jego szefa).

Tradycyjnie nie brak też akcentów doktorowych, jako że w "Doktorze" pojawili się zarówno Simon Pegg ("The Long Game"), jak i Jessica Stevenson, a właściwie w tym czasie już Jessica Hynes (odcinki "Human Nature" i "The Family of Blood"). Poza tym w epizodach zobaczyć tu możemy m.in. Johna Simma (Master z "Doktora"), Marka Gatissa (aktor, scenarzysta, producent maczający palce np. w "Doktorze" i "Sherlocku"), Kevina Eldona ("I'll tell you who I am! I'm... The Cleaner." Pojawił się też w "Hustle") czy Jamesa Lance'a (Jamie z "Absolute Power").


poniedziałek, 18 lipca 2011

Trochę Jane Austen

Ekranizacje powieści Jane Austen (tak jak i inne filmy oraz seriale dziejące się w XIX wieku) oglądam głównie po to, żeby się pocieszyć, że z jakimikolwiek problemami bym się na co dzień nie borykała, oszczędzono mi przynajmniej nieszczęścia życia w tamtych czasach. Niniejszy post dedykowany jest wszystkim, którzy również potrzebują podobnej pociechy. Nowe telewizyjne adaptacje powieści Jane Austen traktuję tu zbiorczo, bo nie chce mi się każdej z nich omawiać oddzielnie, a i niekoniecznie wszystkie są tego warte.

Perswazje (2007)


Ładnie zrobione, fajny klimat i budowanie oczekiwania widza na to, kiedy główni bohaterowie w końcu będą mieli okazję się dogadać - tylko dlaczego twórcy włożyli tak wiele wysiłku w oszpecenie głównej bohaterki? Z jednej strony rozumiem, że Anna była szarą myszą, ale z drugiej - z tego, co pamiętam z powieści (ale może pamiętam źle) - była ona ładną kobietą, a i jej pozycja powinna była jej pozwalać dobrze się ubrać. I zakończenie mnie zniecierpliwiło, szczególnie przedłużany ponad miarę finałowy pocałunek (get on with it!!). W głównych rolach zobaczyć tu można znajomych: Sally Hawkins ("Happy Go Lucky") i Ruperta Penry-Jonesa (jeden ze szpiegów ze "Spooks"), poza tym gra tu też niejaki Tobias Menzies, człowiek o wyjątkowym zgryzie, którego kojarzyć można również ze "Spooks" (8x07 i 8x08), a poza tym na przykład z "Rzymu" HBO albo Bonda "Casino Royale".

"Perswazje" na:
IMDb
Wikipedii
Filmwebie

Pierwsza część na YT

Opactwo Northanger (2007)


Poprawne, tyle mogę powiedzieć. Ze znajomych jedynie Carey Mulligan - nominowana do Oscara za "An Education", wcześniej natomiast zagrała na przykład w jednym odcinku ("Blink") "Doktora".

"Opactwo Northanger" na:
IMDb
Wikipedii
Filmwebie

Pierwsza część na YT

Mansfield Park (2007)


Nie wiem, kto wymyślił, że Billie Piper, z jej wyjątkowo niedelikatną urodą, nadaje się na Austenowską heroinę, ale nie był to dobry pomysł. Już jakoś przebolałam, że zdominowała swoimi wielgachnymi zębami dwa sezony "Doktora", ale tu już mi było tych zębów po prostu za wiele! Na dodatek fryzjer na planie najwyraźniej notorycznie o niej zapominał. To mi, niestety, przysłoniło całkiem resztę tego filmu i niewiele więcej jestem w stanie na jego temat powiedzieć. Oprócz może tego, że w roli Toma Bertrama wystąpił tu niejaki James D'Arcy, który grał, też Toma zresztą, w filmie "Pan i władca - Na krańcu świata", który to film bardzo lubię i przy okazji polecam, skoro już jestem przy polecaniu.

"Mansfield Park" na:
IMDb
Wikipedii
Filmwebie

Pierwsza część na YT

Rozważna i romantyczna (2008)


Nic specjalnego - nawet mnie trochę znudziło, muszę przyznać. Choć może to nie wina serialu, a tego, że oglądałam go po obejrzeniu prawie wszystkich pozostałych adaptacji i miałam już przesyt... W każdym razie wersja Anga Lee bardziej mi się podoba. Ze znajomych zobaczymy tu chociażby Davida Morrisseya (kolejny, który grał w "Doktorze" - odcinek "The Next Doctor") albo Marka Gatissa, który w "Doktorze" nie tylko grał ("The Lazarus Experiment"), ale także pisał do niego scenariusze, podobnie zresztą jak do "Sherlocka", którego również wyprodukował i w którym też grał.

"Rozważna i romantyczna" na:
IMDb
Wikipedii
Filmwebie

A z YT niestety zdjęli.

Emma (2009)


Spodobała mi się ta adaptacja - chyba nawet bardziej, niż ta z Gwyneth Paltrow i Jeremy'ym Northamem, która do tej pory była moją ulubioną. I z pewnością najbardziej z omawianych tutaj. Ze względu na długość serialu twórcy pozwolić sobie mogli na rozbudowywanie wątków (a nawet, wydaje mi się, dopisywanie rzeczy, których w książce nie było): życia rodzinnego Izabelli i Jana Knightleyów czy wręcz patologicznego (to moja ocena, nie twórców) przywiązania Emmy do Highbury. Poza tym są tu ładne plenery, dekoracje i kostiumy, dowcip, atmosfera oraz nurtujące mnie przez pół serialu pytanie: ile kamizelek na raz nosi Frank Churchill?? Główne role grają Romola Garai i Jonny Lee Miller, a jeżeli chodzi o znajomych, to mamy tu między innymi Michaela Gambona i Tamsin Greig (Fran z "Black Books"!). Oraz niejakiego Blake'a Ritsona, który grał Edmunda Bertrama w opisanym powyżej filmie o zębach Billie Piper - co jest ciekawym zbiegiem okoliczności, zważywszy na to, że Jonny Lee Miller grał tę samą postać w wersji "Mansfield Parku" z 1999.

"Emma" na:
IMDb
Wikipedii
Filmwebie

Pierwsza część na YT

niedziela, 3 lipca 2011

Doctor Who (1963- )


Nie, ta data w nagłówku to bynajmniej nie jest błąd. "Doctor Who" jest dumnym posiadaczem rekordu jako najdłużej emitowany serial science fiction (choć z przerwami) i jako taki zadomowił się na dobre w kulturze popularnej krajów anglosaskich, szczególnie, oczywiście, Wielkiej Brytanii. Pierwszy odcinek, zatytułowany "An Unearthly Child", nadano w roku 1963 i wyglądał tak:


Opowiadał on o dwojgu nauczycieli, Barbarze i Ianie, którzy, zaintrygowani wyjątkową wiedzą i umiejętnościami pewnej swojej uczennicy idą za nią do domu, a tam odkrywają jej ekscentrycznego dziadka, który - właściwie wbrew ich woli - zabiera ich w podróż w odległą, prehistoryczną przeszłość. A to tylko początek ich przygód! Ów dziadek to właśnie tytułowy Doktor (tak sam siebie nazywa, ale jakie jest jego prawdziwe imię - wiedzą tylko nieliczni i, jak dotąd, nie podzielili się tą wiedzą z widzami), należący do rasy Władców Czasu pochodzących z planety Gallifrey. Doktor posiada pojazd/statek kosmiczny/wehikuł czasu, zwany TARDIS-em (skrót od Time and Relative Dimension in Space), który umożliwia mu niemal nieograniczone podróżowanie w czasie i przestrzeni. TARDIS charakteryzuje się tym, że z zewnątrz wygląda jak budka policyjna, jakie widywano ponoć na ulicach brytyjskich miast w latach 60. XX wieku (oryginalnie TARDIS zaprogramowany był tak, żeby "przebierać się" za jakiś obiekt, który w danych okolicznościach nie wzbudzałby podejrzeń - pech jednak chciał, że po wylądowaniu właśnie w latach 60., odpowiadające za tę funkcję oprogramowanie się zepsuło i pojazd pozostał już na zawsze w formie policyjnej budki) oraz tym, że - co z początku wprawia wszystkich nowych bohaterów w osłupienie - jest znacznie większy wewnątrz niż na zewnątrz. Ponadto, Doktor obdarzony jest nieprzeciętną inteligencją, dwoma sercami oraz możliwością regeneracji: gdy otrzymuje śmiertelną ranę lub spotyka go inna grożąca niechybną śmiercią okoliczność, jego organizm się regeneruje, zmieniając przy tym całkowicie wygląd i do pewnego stopnia osobowość. Co oczywiście jest w istocie sprytnym wybiegiem twórców, dzięki któremu mogą ciągnąć ten serial w nieskończoność, zmieniając co jakiś czas aktorów. I tak do tej pory Doktora grali: William Hartnell, Patrick Troughton, Jon Pertwee, Tom Baker (był Doktorem najdłużej, stąd to on jest z tą postacią najbardziej kojarzony), Peter Davison, Colin Baker i Sylvester McCoy, po którym na pewien czas wstrzymano produkcję. Potem był Paul McGann w filmie telewizyjnym z 1996, a jeszcze później, po wznowieniu serialu w 2005, w postać Doktora wcielili się Christopher Eccleston, David Tennant i, obecnie, Matt Smith - zwany też przez niektórych (a konkretnie Czytaczkę Ewę i mnie) smarkaczem, ponieważ jest młodszy od nas:P Choć może biorąc pod uwagę, że postać liczy sobie ponad 900 wiosen, nie ma to aż takiego znaczenia, czy aktor go grający nie dobiegł jeszcze trzydziestki czy też ma blisko sześćdziesiątkę, jak Hartnell, gdy go grał...

Tak więc nasz bohater podróżuje sobie tam i siam, co jakiś czas zabierając na pokład TARDIS-a różnorakich towarzyszy czy (częściej) towarzyszki podróży, regularnie ratując wszechświat - lub chociaż jakąś jego część - przed zagładą, ale także nieustannie robiąc sobie wrogów. Do najbardziej wytrwałych należą Dalekowie (po raz pierwszy pojawili się już w jednym z pierwszych odcinków, jeszcze w 1963 i jak dotąd, mimo licznych prób, nie udało się ich pozbyć), Cybermani czy Master - Władca Czasu, który przeszedł na ciemną stronę Mocy.

Oryginalnie, "Doktor" pomyślany był jako serial edukacyjny dla młodego widza. Doktor i jego towarzysze, przez swoje podróże, mieli uczyć o historii (podróże w przeszłość) oraz naukach przyrodniczych i ścisłych (podróże w przyszłość). Nieprzypadkowo pierwszymi towarzyszami podróży Doktora było dwoje nauczycieli - historii i chemii. Jednak z czasem edukacja coraz bardziej ustępowała wartkiej akcji i różnorakim perypetiom, tak że dzisiaj jest to raczej serial przygodowy, w którym się dużo biega, szybko gada i wysadza różne rzeczy w powietrze:


Może to brzmi trochę jakbym stwierdzała, że serial zszedł na psy, ale tak naprawdę wcale tak nie uważam. Prawdę mówiąc, gdy parę razy próbowałam oglądać najstarsze odcinki, po paru minutach padałam z nudów. A z kolei te nowe, oprócz wartkiej akcji mają też niegłupie, wciągające scenariusze i dużo humoru. Nawet jeżeli najnowsze sezony (te ze Smithem, odkąd Steven Moffat przejął pałeczkę jako główny scenarzysta) są nieco przekombinowane, a regularne powracanie do tematu ciemnej strony Doktora za którymś razem robi się już nieco wtórne - szczególnie, że gdy w pewnym momencie (odcinek "Waters of Mars") bohater przekracza nieco granicę i mogłoby się zrobić naprawdę interesująco, szybko się zza niej cofa. Ale cóż, "Doktor" pozostaje serialem do młodzieży i trzeba go przyjąć z całym dobrodziejstwem wynikającego z tego inwentarza.

Z powodu swojego długiego czasu nadawania "Doctor Who" skłania też do refleksji nad tym, jak bardzo w ciągu zaledwie pół wieku zmienił się język narracji filmowo-telewizyjnej, kostiumy, dekoracje czy nawet gra aktorska - o możliwościach technicznych nie wspominając. Pamiętać przecież trzeba, że pierwsze odcinki tworzono nawet jeszcze przed "Gwiezdnymi wojnami", którym zawdzięczamy duży skok w dziedzinie efektów specjalnych - a najnowsze mają lepsze efekty niż niejeden film kinowy. Co z kolei każe się zastanowić nad budżetem, jakim dysponuje BBC - jak by nie było, telewizja publiczna. Jedyne, co pozostaje niezmienne, to sposób, w jaki bohaterowie rzucają się po kabinie TARDIS-a, gdy podróż staje się wyboista.

Znajomi:
Ach, kogo tu nie ma! Serial jest tak długi, że oczywiście twarze znajome z innych seriali pojawiają się tu dość często. Wymienię więc tylko kilkoro bardziej sławnych osób, jakie można zobaczyć w nowej serii: Derek Jacobi (odcinek "Utopia"), Kylie Minogue ("Voyage of the Damned"), Timothy Dalton ("The End of Time"), Bill Nighy ("Vincent and the Doctor"), Michael Gambon ("A Christmas Carol"), Simon Pegg ("The Long Game") a wśród towarzyszy podróży Doktora najbardziej znaną jest chyba komik (yyy... jaka jest od tego forma żeńska...?) Catherine Tate, która podróżowała z Dziesiątym Doktorem w sezonie czwartym (numeracja odcinków - ale nie Doktorów - dotyczy tylko nowych sezonów, czyli po wznowieniu serialu w 2005). Ale znane postaci nie ograniczają się tutaj do aktorów - bo na przykład wśród autorów scenariuszy odcinków do serialu byli pisarze Douglas Adams (kilka odcinków dla Czwartego Doktora) i Neil Gaiman (bardzo świeży odcinek "The Doctor's Wife").

"Doctor Who" na:
IMDb - stary - film - nowy
Filmwebie - stary - film - nowy

Parodia, w której również można zobaczyć paru znajomych.

P.S. Okazuje się, że Blogger pozwala tylko na ograniczoną liczbę tagów, a więc nie mam miejsca na wymienianie tam na dole wszystkich twórców i aktorów, którzy przyłożyli rękę do tego serialu. No trudno.